Indianie w Śródziemiu, czyli inspiracja Tolkiena a proza Coopera
Dwieście lat na literackiej scenie gra swą - niewątpliwie wybitną - rolę "Ostatni Mohikanin" spod pióra Jamesa Fenimore'a Cooper'a, stanowiąc dla czytelników źródło niezmąconej rozrywki i ożywczej przygody.
Historia spisana na kartach powieści, umiejscowiona jest w Ameryce Północnej, w czasie siedmioletniej wojny angielsko-francuskiej, którą datuje się na lata 1756-1763. Wśród tego chaosu możemy bliżej poznać losy kilku świetnych postaci: Kory i Alicji Munro, majora Duncana Heywarda, psalmisty Dawida Gamuta, Mohikanów - Unkasa i Chingachgooka oraz zwiadowcy zwanego Sokole Oko, który stanowi spoiwo pięcioksiągu Coopera; "Ostatni Mohikanin" jest drugim tomem jego przygód.
W toku poznawania tej wartkiej historii, wydaje się, że zarówno Anglicy, Francuzi, jaki i rdzenni Amerykanie, są tutaj wyłącznie pretekstem, wręcz tłem, do przekazania znacznie ważniejszej, ponadczasowej prawdy. Świat ludzi toczy swoje własne boje od pokoleń, niezależnie od koloru skóry, wyznania, czy narodowości, przeciwstawiając na bitewnej szali honor z niegodziwością, miłość z nienawiścią, szacunek z pogardą, wierność ze zdradą. Bo "w dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem..." (2 Tm 4, 7). I o tym właśnie jest ta wspaniała książka; o lojalności wobec samego siebie, współtowarzysza, ale i żyjących w nas duchach i wobec wiary przodków.
Co więcej, podczas czytania "Ostatniego Mohikanina" nie opuszczało mnie wrażenie, że elementy tej historii są mi już znane, a Sokole Oko wydał mi się wyrwany wprost ze świata... Śródziemia.
"Niech umierający orzeł spojrzy na wschodzące słońce"
J.F.Cooper "Ostatni Mohikanin"
Choć Tolkien nigdzie nie napisał, że tworząc "Władcę Pierścieni" wzorował postać Aragorna czy fabułę książki na "Ostatnim Mohikaninie" Jamesa Fenimore’a Coopera to nie znaczy, że inspiracji takowej nie było, tym bardziej, że są ku temu przesłanki.
John Garth w swojej wyśmienitej książce "J.R.R.Tolkien i jego światy", wspomina, że jesienią 1914 roku lektura innej książki o indianach przywiodła Profesora do Śródziemia. "Pieśń o Hajawacie" Henry'ego Wadswortha Longfellowa, bo o niej mowa, to amerykański epos, oparty na rewelacjach misjonarza Johna Heckeweldera, będący opracowaniem legend rdzennych mieszkańców Ameryki; sam jej autor uważał ją za "indiańską Eddę". Garth sugeruje, że "Hajawata, bohater poematu Longfellowa, był jedną z kluczowych wczesnych inspiracji Tolkiena". Punktem stycznym Hajawaty i Śródziemia jest ŁÓDŹ, w jednej scenie odpływająca poza bramę zachodzącego słońca, w drugiej stanowiąca miejsce pochówku. Ale to, co jest najbardziej istotne to to, że ów czcigodny Heckewelder jest także wymieniony przez Jamesa Fenimore'a Coopera, w przedmowie do "Ostatniego Mohikanina", jako ten, który stanowił dla niego niewyczerpane źródło wiadomości o indianach.
Możemy być zatem pewni, że wspomnienia misjonarza stanowią zasadnicze źródło, z którego czerpała swą wiedzę większość autorów opowieści o "czerwonoskórych Indianach", które w dzieciństwie Tolkiena były jego ulubionymi lekturami. I choć Profesor nigdzie nie wymienił Coopera z nazwiska, to właśnie pięciotomowa seria przygód Sokolego Oka (w tym "Ostatni Mohikanin") była wówczas w Anglii absolutnym fundamentem i najpopularniejszym przedstawieniem tego nurtu literatury dla młodzieży, w tym zapewne i dla samego Johna Ronalda.
Warto nadmienić, że Tom Shippey, jeden z najważniejszych badaczy literatury Tolkiena, w swojej książce "Droga do Śródziemia", dochodzi do podobnych wniosków, wykazując kilka podobieństw pomiędzy "Ostatnim Mohikaninem" a "Władcą Pierścieni". Tolkienista porównuje spływ Drużyny Pierścienia rzeką Anduiną (od Lothlórien do Tol Brandir), z uwzględnieniem kajaków, przenoszenia łodzi i ciągłego zagrożenia zasadzką ze strony orków, do identycznie skonstruowanych spływów rzecznych Sokolego Oka i Mohikanów w amerykańskiej dziczy. Nie wspominając już o specyfice samych łodzi elfów, przypominających swą lekkością i wyważeniem indiańskie canoe. Shippey zauważa też, że scena, w której Éomer i jego jeźdźcy krążą wokół Aragorna, Legolasa i Gimlego z uniesioną bronią, przypomina raczej XIX-wieczne opisy i obrazy wojowników z plemion Komanczów lub Szejenów na preriach niż jakąkolwiek taktykę średniowiecznej europejskiej kawalerii. I owszem Tolkien jako purysta językowy i profesor literatury staroangielskiej wolał oficjalnie wywodzić swoje dzieło z mitów nordyckich i germańskich, jednak motyw Strażników Północy, bezpańskich, zabłoconych ludzi puszczy, którzy żyją w zgodzie z naturą i bronią granic cywilizacji, która nimi gardzi, to literackie dziedzictwo amerykańskiej powieści przygodowej z XIX wieku, którą Tolkien jako chłopiec po prostu pochłaniał.
Mogłabym od siebie dodać jeszcze kilka podobieństw, poczynając od płynności opisów, fascynacji przyrodą i samej wędrówki, która wydaje się tak mocno korelować z podróżami w Śródziemiu. Poprzez tak intrygujące miejsca jak opuszczony fort, w którym rozbito obóz, przypominający popas w ponurej twierdzy Amon Sûl, czy "zwierciadło ponurej i zamarłej wody", gdzie kryje się grób mężczyzn poległych w boju, co przywodzi na myśl moczary wiodące do Mordoru.
![]() |
| Kadr z filmu "Ostatni Mohikanin" reż. Michael Mann; Daniel Day-Lewis jako Sokole Oko |
Przechodząc jednak do meritum...
Napisać, że Sokole Oko z "Ostatniego Mohikanina" i Aragorn z "Władcy Pierścieni" są do siebie podobni, to jak nic nie napisać. Ci bohaterowie reprezentują ten sam archetyp leśnego wędrowca i obrońcy. Oboje charakteryzują się nadludzkimi zmysłami w tropieniu, potrafią zrekonstruować wydarzenia na podstawie mikroskopijnych śladów, których nikt inny nie zauważa. Co więcej, oboje są w swej pogoni niezwykle wytrwali.
Sokole Oko w "Ostatni Mohikanin":
"...ślad koni doprowadził nas do połamanego krzaka. Zewnętrzna gałąź w pobliżu śladu końskiego kopyta była odgięta w górę, jak to zwykły czynić kobiety przy zrywaniu kwiatów, a pozostałe były poszarpane i połamane, silną, męską ręką. Wywnioskowałem z tego, że przebiegły łotr ujrzał zagiętą gałązkę i połamał resztę, by naprowadzić nas na myśl, że to kozioł czochrał się rogami o sęczki"
Aragorn w "Władca Pierścieni":
"Nagle Aragorn krzyknął i zatrzymał się w miejscu.
- Stójcie! - zawołał. - Na razie nie idźcie za mną.
Szybko skręcił w prawo od głównego szlaku. Dostrzegł bowiem odgałęziający się trop: odciski drobnych, nieobutych stóp. Niestety, o kilka zaledwie kroków dalej trop gubił się wśród innych, znacznie większych, które również odbiegały od szlaku, potem zaś znowu ku niemu powracały i ginęły w stratowanej zieleni. Tam, gdzie ów nowy trop się kończył, Aragorn schylił się i podniósł coś z trawy"
Zarówno Sokole Oko, jak i Aragorn dosłownie "zlewają się" z naturą, używając ziemi jako rezonatora do wykrywania odległych kroków; słuchają jej wyjątkowymi zmysłami.
Sokole Oko w "Ostatni Mohikanin":
"Natomiast Sokole Oko i obaj Indianie siedzieli nieruchomo, niby posągi, a oczy ich śledziły czujnie bliższą i dalszą okolicę..."
Aragorn w "Władca Pierścieni":
"Wyciągnął się w trawie, przytknął ucho do ziemi. Leżał bez ruchu tak długo, że Gimli już zaczął podejrzewać, iż Aragorn omdlał albo usnął znowu. Niebo na wschodzie pojaśniało, siwy brzask z wolna rozpraszał mrok. Kiedy wreszcie Aragorn wstał, przyjaciele zobaczyli jego twarz pobladłą i zapadniętą, a w oczach wyczytali troskę.
- Ziemia drży od niewyraźnych, niezrozumiałych odgłosów - rzekł. - Na wiele mil wkoło nie ma żadnego oddziału w marszu. Tupot nóg naszych nieprzyjaciół ledwie słychać z wielkiej dali. Natomiast głośno tętnią kopyta końskie"
Żaden z nich nie należy w pełni do jednego miejsca, oboje są pomostem między kulturami. Sokole Oko to biały człowiek, którego wychowali rdzenni mieszkańcy Ameryki; jego "serce bije tak, jak serca moich braci, Delawarów". Za to Aragorn jest człowiekiem - Dúnadanem, lecz wychowanym przez elfy w Rivendell. Zna ich pieśni, język i magię, łącząc mądrość Pierwszych Dzieci Ilúvatara z surową siłą śmiertelnika.
Podobieństw można dopatrzeć się również w przywiązaniu do konkretnej broni (Sokole Oko ceni swój sztucer, a Aragorn dzierży z dumą miecz, przekutego na nowo Andurila), czy towarzyszy podróży (Sokole Oko tworzy nierozerwalną więź z dwoma Indianami, a Aragorn przewodzi drużynie, w skład której wchodzą Legolas i Gimli).
Kluczowe w tym drugim punkcie wydaje się to, że Tolkien nie tylko niemal bezpośrednio odtworzył dynamikę "tria Coopera", to na dodatek wspólny pościg za wrogiem i lojalność topią wiekowe uprzedzenia między rasami. Aragorn jest spoiwem przyjaźni na linii człowiek-elf-kransolud, a Sokole Oko pomiędzy białym człowiekiem a dwoma Indianinami.
Sokole Oko w "Ostatni Mohikanin":
„Nie, sagamore, nie sam. Bóg kazał nam iść tą samą ścieżką, choć dał nam odmienną naturę i różny kolor skóry"
Aragorn w "Władca Pierścieni":
„W drogę! Z nadzieją czy też bez nadziei, pójdziemy tropem nieprzyjaciela. Biada mu, jeżeli okażemy się od niego szybsi! Ten pościg zasłynie wśród trzech plemion: elfów, krasnoludów i ludzi. W drogę, trzej łowcy!"













Komentarze
Prześlij komentarz