Jak daleko pada Tom Bombadil od św. Filipa Neri?

Czytając kolejny raz "Władcę Pierścieni", a szczególnie rozdziały o spotkaniu hobbitów z Tomem Bombadilem, zatrzymał mnie fragment, w którym ten intrygujący bohater opowiada o sobie.

" - Kim jesteś, Panie? - spytał [Frodo].
- Co takiego? - rzekł Tom, prostując się w fotelu i błyskając oczyma w mroku.
Czyż nie znasz mojego miana? W nim cała odpowiedź..."
/ J.R.R.Tolkien "Władca Pierścieni"


Wspomina o swojej ponadczasowości, nazywając siebie bardzo starym. W innym miejscu tajemnicza żona Bombadila - Złota Jagoda, mówi o swym mężu, że jest "TYM, KIM JEST". To rodzi wiele skojarzeń i możliwości interpretacji, przez co są różne dyskusje, co do natury tego bohatera. Sam Tolkien napisał o nim w liście 144:

"Tom Bombadil nie jest ważną osobą - dla narracji.
Ma chyba niejaką wagę jako 'komentarz'.
(...) został wymyślony i reprezentuje coś, co uważam za ważne,
chociaż nie chciałbym dokładnie tego analizować".

Zatrzymała mnie myśl, czy Tom nie jest po prostu personifikacją radości w myśl nauk św. Filipa Neri, założyciela Oratorium, które tak wiele wniosło do życia Tolkiena? Czy Tom "reprezentując coś, co Tolkien uważał za ważne", nie jest inspirowany postawą i zachowaniem tego radosnego świętego?

Źródło: https://arda.fandom.com/pl/wiki/Tom_Bombadil?file=Tom_Bombadil.jpeg
Tak jak Tom Bombadil wydaje się nie przystawać do Śródziemia, tak radość, zakrawająca wręcz o szaleństwo (bo jak inaczej powiedzieć o tym co mówi Biblia by radować się w dosłownie KAŻDEJ sytuacji?), nie przystaje do szarej, często ciężkiej i nie prowokującej do (u)śmiechu rzeczywistości. Tom w obliczu najwyższego zagrożenia, włożywszy na palec Pierścień, wręcz ironicznie odnosząc się do tej "błyskotki" wydaje się w oczach Froda całkowicie niepoważny, jak można kpić z takiego niebezpieczeństwa?

A przecież właśnie tak trzeba.

Tolkien wychowany w Oratorium, ćwiczący samego siebie w radości, której w jego życiu wydaje się, że nie było wiele, dużo zawdzięcza naukom płynącym z tego miejsca. Oratorianie nie tylko pomogli mu podczas trudnych sierocych dni, lecz również przygotowali na "popularne życie", które wydarzyło się po publikacji "Władcy Pierścieni". Tolkien często i z przekąsem mówił o swej podatności na "kadzenie" estymą i komplementami, z rosnącym zainteresowaniem radził sobie lepiej lub gorzej, lecz zakorzeniony w naukach św. Filipa Neri (jego patrona z bierzmowania, którego inicjał "P" wkomponował nawet w swój monogram), szukał oparcia w pokorze i humorze. Na łamach książki Holly Ordway "Wiara Tolkiena", córka Tolkiena - Priscilla wspomina jedną z nauk, która została jej przekazana przez ojca: 

"...humor jest postrzegany jako rdzeń każdej moralności".

Źródło: https://www.miriamellis.com/post/tom-goldberry-and-a-different-kind-of-river-dance

Wydaje się zatem, że postawa oratorian, a szczególnie założyciela zgromadzenia, wydaje się zawierać w osobie Toma Bombadila wszystko to, o czym mówił ten radosny święty.

"Humor jest rzeczą zbyt ważną, by go traktować niepoważnie"
/ św. Filip Neri

Wyjątkowo ciekawe wydaje się również w tym temacie to, że poznając stopniowo św. Filipa Neri, zauważyć można pewne zbieżności w zachowaniu tego świętego z Tomem Bombadilem. Na łamach książek „Filip Neri, czyli ogień radości” ks. Paula Türksa oraz „Filip Neri. Anegdoty o świętym” ks. Oreste’a Cerriego, przeczytać można wiele niezwykłych historii o tym najbarwniejszym świętym w historii kościoła. Łączy go z Bombadilem wyjątkowa ekscentryczność oraz dowcip.

Źródło: https://pch24.pl/sw-filip-neri-chrzescijanski-sokrates/

Św. Filip Neri "pojawiał się w sklepach, bankach, szkołach, by w zabawny i sympatyczny sposób prowadzić z ludźmi rozmowy na tematy religijne. Apelował, by śmiali się, żartowali, ile tylko dusza zapragnie, ale jednocześnie nie grzeszyli. Wyznawał bowiem zasadę, że radosnym ludziom łatwiej jest być dobrym".
 
A co robi Tom Bombadil?

"Opowiedział im wiele niezwykłych historii, a mówił jakby do siebie,
lecz od czasu do czasu nagle podnosił na nich oczy, żywe i błękitne
pod krzaczastymi brwiami. Często jego głos przechodził w śpiew,
nieraz też Tom zrywał się i tańczył po pokoju.
Opowiadał o pszczołach i kwiatach, o zwyczajach drzew, o dziwnych stworach
 mieszkających w Starym Lesie, o złych i dobrych siłach, o przyjaciołach i wrogach,
 okrutnikach i poczciwcach, o tajemnicach ukrytych w leśnych chaszczach"
/ J.R.R.Tolkien "Władca Pierścieni"

Taniec, śpiew, a w innym fragmencie możemy przeczytać o niezwykłych stylizacjach Toma i jego wyjątkowo barwnym guście; błękitne kamizelki połączone z zielonymi rajstopami i kapeluszem na głowie oraz kwiatem w butonierce to dla niego żadne novum. A co na to żywot św. Filipa Neriego?

Źródło: https://www.miriamellis.com/post/goldberry-tom-bombadil-and-magic-in-plain-sight

Marcin Kozłowski na łamach Przekroju skondensował wiedzę na ten temat zaczerpniętą z książek Türksa oraz Cerriego, pisząc:

"Filip potrafił pojawić się w kościele w płaszczu wywróconym na lewą stronę i krzywo założonym birecie. Pewnego razu poprosił nawet jednego ze swoich uczniów, żeby przystrzygł mu włosy w samej świątyni. Dopytywał wiernych, co sądzą o jego fryzurze, oraz apelował do „fryzjera”, by „uczynił go pięknym”. Zdarzyło się też, że ostentacyjnie, ku zdziwieniu przechodniów, spacerował ulicami z mało okazałym bukietem janowca. Zachwycał się nim i przystawał co chwilę, aby go powąchać. Innym razem, kiedy zorientował się, że w odprawianej przez niego mszy uczestniczy człowiek niekoniecznie mu przychylny, specjalnie zaczął kaleczyć łacinę, by wyjść na niewykształconą, a wręcz prostą osobę. Miał swoje sposoby na przygnębienie. Chcąc rozweselić znajomego lekarza, który popadł w depresję, namówił swojego towarzysza Gallonia do zaśpiewania kilku skocznych piosenek, przy których w dodatku sam zatańczył. Swojemu współbratu, który cierpiał na napady melancholii, zaproponował wyścigi".

Przebieranki, tańce, skoczne piosenki, autoironia, dowcip, ekscentryzm, a przy tym wydająca się nie przystawać do tego powaga stanu duchowego. Z powodzeniem można ukuć wniosek, że św. Filip z powyższego opisu to wypisz, wymaluj Tom Bombadil - starszy niż świat, a przy tym całkowicie niepasujący do wszystkiego co się na nim znajduje.

Źródło: https://trojcaciechanowiec.pl/sw-filip-neri/

Dochodzę również do wniosku, że o tyle o ile powyższe opisy dotyczą radosnego świętego oraz  - wydaje się - jego alter ego w Śródziemiu, to jeszcze definiują samego Tolkiena, który również często przejawiał dziwaczne i nieprzystające do niego zachowania. Nie na darmo trwa dyskusja, czy Tom Bombadil to nie sam autor, wmanewrowany zręcznie w fabułę. Idąc dalej - z biografii, również duchowej spod pióra Holly Ordway, wiemy, że Tolkien specjalnie zachowywał się tak by samego siebie deprecjonować, to była jego sztuka radzenia sobie z pychą, a której nauczył się właśnie od Oratorian. Summa summarum, puzzle łączą się bardzo zręcznie, a enigmatyczny list 144, w którym Tolkien napisał, że nie chce zbytnio analizować postaci Toma Bombadila wydaje się po prostu jego sposobem na obniżenie powagi dzieła, by do końca każdy z nas zastanawiał się dlaczego tak poważny pisarz jak J.R.R.Tolkien, stworzył bohatera, który jest - powiedzielibyśmy współcześnie - błędem w Matrixie.

”Naprawdę ruszycie w drogę z radością i bezpiecznie dojdziecie na miejsce.
Góry i wzniesienia cieszyć się będą i wołać wesoło
a wtórować im będą wszystkie drzewa polne”
(Iz 55,12)

Radość nie ma początku, ani końca, będąc i trwając "po prostu", odwiecznie i przedwiecznie, na wieczność. Energia Toma wydaje się to uosabiać, a jego opis może sugerować, że Tolkien tworząc wokół niego aurę tajemniczości tak naprawdę dał się kolejny raz ponieść inspiracji nieuświadomionej, lecz nie w myśl romantycznych literatów, lecz dając prowadzić swą rękę sile wyższej i potężniejszej od niego, by na kartach swej historii zawrzeć również tę nietuzinkową postać jaką był św. Filip Neri. Obok Maryji czy Marii Magdaleny w osobie Galadrieli, czy św. Bernadety Soubirous z Lourdes w osobie Sama Gamgee, Tom Bombadil aka św. Filip Neri wydaje się dopełniać panteonu świętych w Śródziemiu.

"Oczywiście, chyba Pan nie sądzi, że napisał Pan tę książkę samodzielnie?
(...) Nie, teraz już wcale tak nie myślę. Niepokojący wniosek
do wysnucia przez starego filologia w związku z jego hobby..." 
/ J.R.R.Tolkien, List z 20 sierpnia 1971r. do Carole Batten-Phelps

Źródło: https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-na-swiecie/276728,patron-dnia-swiety-filip-z-neri.html

BIBLIOGRAFIA:
1. J.R.R. Tolkien "Władca Pierścieni", wyd. Muza
2. J.R.R. Tolkien "Listy", wyd. Zysk i S-ka
3. Holly Ordway "Wiara Tolkiena"
4. Biblia Tysiąclecia, wyd. Pallotinum
5. Marcin Kozłowski "Święty Uśmiechnięty" w Przekrój (www.przekroj.org/sztuka-opowiesci/swiety-usmiechniety/)

Komentarze