O tym, co łączy J.R.R.Tolkiena z Sigrid Undset
Gdy w 1928 roku Sigrid Undset odbierała nagrodę Nobla w dziedzinie literatury "za niezapomniany opis skandynawskiego średniowiecza” (nobleprize.org) do czego przyczyniły się jej dwie wspaniałe powieści, czyli "Krystyna, córka Lavransa" oraz "Olaf, syn Auduna", J.R.R.Tolkien miał 36lat i był młodym profesorem języka staroangielskiego w Oksfordzie. Wówczas jeszcze nie było mowy ani o "Hobbicie", ani tym bardziej o "Władcy Pierścieni", ale ich twórca kładł już pod nie pierwsze podwaliny. W 1928 roku poemat "Ballada o Leithain" ("The Lay of Leithain" lub "The Geste of Beren and Lúthien"), opowiadający jeden z najbardziej znanych romansów ze świata Śródziemia, był w zaawansowanej fazie tworzenia.
Nie wiadomo, czy istnieją jakieś zapiski lub listy Profesora, które mogą być komentarzem do faktu zdobytej przez Norweską pisarkę nagrody Nobla, lecz nie ulega wątpliwości, że ich oboje łączyło bardzo wiele pod kątem literackim i światopoglądowym.
Wśród głównych punktów stycznych można z powodzeniem wymienić fascynację sagami; oboje bowiem byli nie tylko wspaniałymi mediewistami, ale i znali staronordyckie teksty i czerpali inspirację z surowej kultury dawnej Skandynawii. Łączyła ich również kwestia religii; oboje byli głęboko wierzący i byli konwertytami, mimo że uczynili to w różnym wieku i z różnych pobudek. Ostatecznie żywym świadectwem duchowości są ich dzieła, które mocno eksplorują tematy wolnej woli, grzechu, odkupienia oraz starcia pogańskiego fatalizmu z chrześcijańską nadzieją. Niewątpliwie oboje ich łączy również epicki rozmach. Ciekawe, że niektórzy z krytyków literackich porównują realizm i dbałość o szczegóły sagi „Krystyna, córka Lavransa” do konstrukcji świata we „Władcy Pierścieni”. Wiąże się to również z wykorzystaniem w obu dziełach archaicznego języka oraz niesamocie plastycznych opisów.
Szukając informacji na ten temat trafiłam w zagranicznym artykule na ciekawe sformułowanie. Niektórzy badacze bowiem nazywają trylogię Undset "Tolkienem dla dorosłych".
Okazuje się, że najbardziej znanym źródłem tego sformułowania jest kanadyjski pisarz, dziennikarz i były publicysta „The National Post”, David Warren. Użył on tego porównania w swoim głośnym eseju poświęconym twórczości Undset, który pierwotnie ukazał się na łamach portalu kulturalnego "Essays in Idleness", a później był szeroko przedrukowywany i cytowany m.in. przez Catholic Education Resource Center (CERC) oraz The Toronto Oratory. Warren argumentuje, że czytelnik musi całkowicie „zanurzyć się” w surowej, odległej rzeczywistości średniowiecznej Skandynawii, dokładnie tak samo, jak wchodzi się w świat Śródziemia.
Sam J.R.R.Tolkien nigdy nie zdobył Nobla, ale jak się okazuje, był od tego bliżej niż niejeden pisarz. Twórca Śródziemia został oficjalnie zgłoszony do tej nagrody w 1961 roku. Tym, który złożył formalny wniosek, był jego wieloletni przyjaciel C.S. Lewis. Autor "Opowieści z Narnii" od 1954 roku piastował prestiżowe stanowisko profesora literatury średniowiecznej i renesansowej na Uniwersytecie w Cambridge. Spełniał więc kryteria akademickie i miał pełne prawo złożyć oficjalny wniosek do komitetu, z czego postanowił skorzystać, by pomóc swojemu przyjacielowi.
Niestety, wniosek został odrzucony. Głównym powodem była opinia przewodniczącego komitetu i stałego sekretarza Akademii, szwedzkiego poety i krytyka Andersa Österlinga. W odtajnionym w 2012r. protokole z odręcznymi notatkami Österling uznał prozę Tolkiena za drugorzędną i niedojrzałą literacko, a o trylogii „Władca Pierścieni” napisał wprost, że: „has not in any way measured up to storytelling of the highest quality" ("w żaden sposób nie dorównuje opowiadaniu historii na najwyższym poziomie”). Jak widać, narracja dyskredytująca prozę Tolkiena była powszechna i do dzisiaj stanowi sól w oku wielu krytyków, mimo że już dawno twórca Śródziemia został uznany za Pisarza Stulecia.










Komentarze
Prześlij komentarz