"TOLLERSIE, JEST ZA MAŁO OPOWIEŚCI, KTÓRE NAPRAWDĘ NAM SIĘ PODOBAJĄ. OBAWIAM SIĘ, ŻE BĘDZIEMY MUSIELI NAPISAĆ COŚ SAMI"
Piąty tom Historii Śródziemia, czyli "Utracona Droga" wieńczy analizę pism na temat Pierwszej Ery. Zawarte w nim teksty powstały na przełomie 1937 i 1938 roku. Wtedy też Tolkien odłożył na dłuższy czas pracę nad swoim legendarium.
Zarysowana w "Utraconej drodze" biografia Alboina jest pod wieloma względami wzorowana na życiu samego Profesora Tolkiena. Mimo że Alboin nie został osierocony, a John Ronald nie był wdowcem to w trakcie czytania wysuwają się pewne podobieństwa; sny o wielkiej fali, które śnił Tolkien, a później jego syn Christopher, czy - dopisane ołówkiem na pierwszej stronie rękopisu - daty: Alboin urodził się 4 lutego 1890 (<1891) roku, dwa lata wcześniej niż sam Profesor.
Co ciekawe, w liście do Christophera Brethertona z 1964 roku Tolkien pisał, że "Utracona droga" zaczyna się od "ścisłej ojcowsko-synowskiej relacji Edwina i Elwina w teraźniejszości", która miała cofnąć się do "czasów legendarnych za pośrednictwem postaci Eadwine'a i Ælfwine'a z ok. 918 roku po Chrystusie oraz Audoina i Alboina z longobardzkiej legendy, a także opowieści z basenu Morza Północnego, związanych z pojawieniem się w łodziach (a później odpłynięciem w łodziach pogrzebowych) bohaterów zboża i kultury, przodków królewskich rodów (...) mieliśmy w końcu dojść do Amandila i Elendila, przywódców stronnictwa lojalistów w Númenorze, kiedy popadł on w zależność od Saurona".
![]() |
| "Psałterz Edwin'a" z XII w., rękopis: Trinity College w Cambridge |
Tolkien notował też wszystkie pomysły na różne fabuły, które miały dotyczyć relacji między Alboinem i Audoinem w XX wieku i między Elendilem a Herendilem w Númenorze. Wszystko to jest bardzo skrótowe, ale wciąż pozostaje bardzo ciekawe:
▫️ „historia longobardzka?",
▫️„opowieść nordyjska o pochówku łodziowym (Vinland)",
▫️„opowieść [staro]angielska o człowieku, który wszedł na Prostą Drogę?",
▫️"historia o Tuatha de Danann, czyli Tir-nan-Og",
▫️ opowieść o jaskiniach z malowidłami";
▫️ epoka lodowcowa - wielkie postacie w lodzie" oraz „przed epoką lodowcową - historia Galdora",
▫️ „opowieść z czasów po Beleriandzie oraz historia Elendila i Gil-galada w czasie ataku na Thû",
▫️ „historia Númenoru".
Nie da się jednak ukryć, że "Utracona Droga" nie była witana zbyt jowialnie. Stanley Unwin, wydawca Tolkiena, pisząc do niego 20 grudnia 1937 roku, stwierdził delikatnie, że jest to "succès d'estime", czyli coś, co zdobędzie szacunek krytyków, ale nie będzie się cieszyć powszechnym uznaniem. Unwin zapewnił, że choć bez wątpienia "chciałby je opublikować, gdy dzieło będzie gotowe, nie można pokładać żadnych nadziei na sukces komercyjny, a tym samym nie naciska na wcześniejsze dokończenie dzieła w określonym terminie".
Choć bez wątpienia są tu pewne wspaniałe pomysły, przy których nie da się przejść obojętnie. Mnie osobiście przykuło zdanie: "wtórstworzeni, czyli ludzie". Tolkien opisuje lud człowieczy słowem, które wiąże się z inną ukutą przez jego ponadprzeciętny umysł nazwą, czyli "wtórstwarzaniem", co odnosi do pisarstwa. Oba te słowa sugerują, że wyszły z czegoś lub kogoś wyższego, że są poblaskiem boskości. Tak jak człowiek jest odbiciem Jedynego na ziemi, tak każdy utwór, wydaje się być odbiciem Ewangelii.
"Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył..." (Rdz 1, 27)
![]() |
| "Stworzenie Adama" Michał Anioł |
Warto też wspomnieć o samym pomyślę na stworzenie opowieści o "podróży w czasie". W grudniu roku 1944 Profesor pisał do swojego syna Christophera: "Ostatnio przychodzi mi do głowy dużo nowych pomysłów na temat prehistorii (...) chcę je wpleść w opowieść o podróży w czasie, dawno temu odłożoną na półkę. C.S.L. planuje powieść o potomkach Seta i Kaina" (List nr 92).
Ostatecznie pomysł na powstanie "Utraconej drogi" (i wydaje się, że całej reszty) był wypadkową pewnej rozmowy, która odbyła się pomiędzy Tolkienem a Lewisem. "Tollersie, jest za mało opowieści, które naprawdę nam się podobają. Obawiam się, że będziemy musieli napisać coś sami", rzekł Jack, więc zgodzili się, że on spróbuje napisać o „podróży w przestrzeni", a John Ronald o „podróży w czasie". Wysiłki Tolkiena po kilku obiecujących rozdziałach spełzły na niczym, a rezultat pracowitego Lewisa jest dobrze nam znany: nie tylko napisał "Z milczącej planety", ale również stworzył dodatkowe tomy, które składają się na jedną z najbardziej znanych Trylogii Kosmicznych.
Zawsze zastanawiam się, co by było, gdyby Tolkien miał w sobie więcej determinacji i gdyby te wszystkie niedokończone utwory zaistniały w całości za jego życia. Choć jeśli idzie o "Utraconą drogę" odnoszę wrażenie, że zrobiłby wszystko by została "zapomniana", jak ujął to w liście (nr 105) do Stanleya Unwina z 1946 roku. Jedno jednak jest pewnie: to, co J.R.R.Tolkien nakreślił we fragmentach "Utraconej drogi", pozostaje jednym z najciekawszych spośród jego niedokończonych dzieł.

"Tolkien i Lewis: Addison's Walk, 1931” Miriam Ellis












Komentarze
Prześlij komentarz