"TOLLERSIE, JEST ZA MAŁO OPOWIEŚCI, KTÓRE NAPRAWDĘ NAM SIĘ PODOBAJĄ. OBAWIAM SIĘ, ŻE BĘDZIEMY MUSIELI NAPISAĆ COŚ SAMI"

Piąty tom Historii Śródziemia, czyli "Utracona Droga" wieńczy analizę pism na temat Pierwszej Ery. Zawarte w nim teksty powstały na przełomie 1937 i 1938 roku. Wtedy też Tolkien odłożył na dłuższy czas pracę nad swoim legendarium. 

Książka ta pomaga lepiej zrozumieć, jak Tolkien wyobrażał sobie wiele ważnych kwestii, gdy zaczynał pracę nad "Władcą Pierścieni". Dzięki przedstawionym tekstom Kronik Valinoru, Kronik Beleriandu, Ainulindalë oraz Quenta Silmarillion można dość dokładnie określić, które elementy z opublikowanego "Silmarillionu" pochodzą z tego czasu, a które pojawiły się później.

Znalazła się też tutaj nieznana - wzmiankowana tylko w listach i niestety porzucona - powieść o „podróży w czasie", czyli "Utracona Droga". Jej fabuła prowadzi nas przede wszystkim do Númenoru, ale wiedzie także w świat historii i legend północnej i zachodniej Europy. Towarzyszą jej wiersze, na przykład "Pieśń Ælfwine'a". Ściśle związane z "Utraconą drogą" były też najwcześniejsze formy legendy o zatonięciu Númenoru. Mamy tu też pierwsze przebłyski historii Ostatniego Sojuszu elfów i ludzi.

I jak pisma związane z pierwszymi wersjami Silmarillionu są często przytaczane (wierni czytelnicy Historii Śródziemia mogli już kilkukrotne zapoznać się z ewolucją tych tekstów), tak "Utracona Droga" stanowi pewne novum, nad którym warto się pochylić.


"Te sny - rozmyślał nie są normalne, ale zupełnie inne. Bardzo realne i nigdy się dokładnie nie powtarzają, jednak powoli składają się w opowieść. Niezrozumiałą opowieść duchów. Same obrazy bez dźwięku, bez słowa. Okręty przypływające do brzegu, wieże na wybrzeżach, bitwy, miecze, które lśnią, lecz ich szczęku nie słychać. I jeszcze tamten złowrogi obraz - wielka świątynia na górze dymiącej jak wulkan. I okropna wizja czeluści, co otwiera się w morzu, i cała kraina w nią wpada; przewracają się góry, a ciemne okręty umykają w mrok. Chciałbym móc komuś o tym powiedzieć, chciałbym to zrozumieć. Ojciec by mi pomógł - razem stworzylibyśmy z tego piękną historię. Jeślibym chociaż wiedział, jak to miejsce się nazywa, to koszmar zmieniłby się w opowieść"

Zarysowana w "Utraconej drodze" biografia Alboina jest pod wieloma względami wzorowana na życiu samego Profesora Tolkiena. Mimo że Alboin nie został osierocony, a John Ronald nie był wdowcem to w trakcie czytania wysuwają się pewne podobieństwa; sny o wielkiej fali, które śnił Tolkien, a później jego syn Christopher, czy - dopisane ołówkiem na pierwszej stronie rękopisu - daty: Alboin urodził się 4 lutego 1890 (<1891) roku, dwa lata wcześniej niż sam Profesor.

Co ciekawe, w liście do Christophera Brethertona z 1964 roku Tolkien pisał, że "Utracona droga" zaczyna się od "ścisłej ojcowsko-synowskiej relacji Edwina i Elwina w teraźniejszości", która miała cofnąć się do "czasów legendarnych za pośrednictwem postaci Eadwine'a i Ælfwine'a z ok. 918 roku po Chrystusie oraz Audoina i Alboina z longobardzkiej legendy, a także opowieści z basenu Morza Północnego, związanych z pojawieniem się w łodziach (a później odpłynięciem w łodziach pogrzebowych) bohaterów zboża i kultury, przodków królewskich rodów (...) mieliśmy w końcu dojść do Amandila i Elendila, przywódców stronnictwa lojalistów w Númenorze, kiedy popadł on w zależność od Saurona".

"Psałterz Edwin'a" z XII w., rękopis: Trinity College w Cambridge

Tolkien notował też wszystkie pomysły na różne fabuły, które miały dotyczyć relacji między Alboinem i Audoinem w XX wieku i między Elendilem a Herendilem w Númenorze. Wszystko to jest bardzo skrótowe, ale wciąż pozostaje bardzo ciekawe:

▫️ „historia longobardzka?",

▫️„opowieść nordyjska o pochówku łodziowym (Vinland)", 

▫️„opowieść [staro]angielska o człowieku, który wszedł na Prostą Drogę?",

▫️"historia o Tuatha de Danann, czyli Tir-nan-Og",

▫️ opowieść o jaskiniach z malowidłami";

▫️ epoka lodowcowa - wielkie postacie w lodzie" oraz „przed epoką lodowcową - historia Galdora",

▫️ „opowieść z czasów po Beleriandzie oraz historia Elendila i Gil-galada w czasie ataku na Thû", 

▫️ „historia Númenoru".

Nie da się jednak ukryć, że "Utracona Droga" nie była witana zbyt jowialnie. Stanley Unwin, wydawca Tolkiena, pisząc do niego 20 grudnia 1937 roku, stwierdził delikatnie, że jest to "succès d'estime", czyli coś, co zdobędzie szacunek krytyków, ale nie będzie się cieszyć powszechnym uznaniem. Unwin zapewnił, że choć bez wątpienia "chciałby je opublikować, gdy dzieło będzie gotowe, nie można pokładać żadnych nadziei na sukces komercyjny, a tym samym nie naciska na wcześniejsze dokończenie dzieła w określonym terminie".

Choć bez wątpienia są tu pewne wspaniałe pomysły, przy których nie da się przejść obojętnie. Mnie osobiście przykuło zdanie: "wtórstworzeni, czyli ludzie". Tolkien opisuje lud człowieczy słowem, które wiąże się z inną ukutą przez jego ponadprzeciętny umysł nazwą, czyli "wtórstwarzaniem", co odnosi do pisarstwa. Oba te słowa sugerują, że wyszły z czegoś lub kogoś wyższego, że są poblaskiem boskości. Tak jak człowiek jest odbiciem Jedynego na ziemi, tak każdy utwór, wydaje się być odbiciem Ewangelii.

"Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył..." (Rdz 1, 27) 

"Stworzenie Adama" Michał Anioł

W końcówce lat 30. w koncepcji Śródziemia pojawiły się też fundamentalne idee Upadku Númenoru, przekształcenia się Płaskiego Świata w Świat Kulisty oraz idea Prostej Drogi. Profesor przewidywał, że teraz już wyraźnie powiąże swoje własne legendy z opowieściami z wielu innych miejsc i czasów; że wszystko to razem opowiadać będzie o dziejach i marzeniach ludów zamieszkujących wybrzeża Wielkiego Morza Zachodniego, a postać anglosaskiego żeglarza Elfwine'a zostanie zarówno przeciągnięta "w przyszłość" do XX wieku, jak i "pociągnięta" w wielowarstwową przeszłość. Wszystko to jednak odłożył na bok na czas pisania "Władcy Pierścieni", ale nie zarzucił, bowiem w 1945 roku, zanim jeszcze opowieść o Jedynym Pierścieniu została ukończona, powrócił do tych tematów w niedokończonych "The Notion Club Papers". 

Warto też wspomnieć o samym pomyślę na stworzenie opowieści o "podróży w czasie". W grudniu roku 1944 Profesor pisał do swojego syna Christophera: "Ostatnio przychodzi mi do głowy dużo nowych pomysłów na temat prehistorii (...) chcę je wpleść w opowieść o podróży w czasie, dawno temu odłożoną na półkę. C.S.L. planuje powieść o potomkach Seta i Kaina" (List nr 92).

Ostatecznie pomysł na powstanie "Utraconej drogi" (i wydaje się, że całej reszty) był wypadkową pewnej rozmowy, która odbyła się pomiędzy Tolkienem a Lewisem. "Tollersie, jest za mało opowieści, które naprawdę nam się podobają. Obawiam się, że będziemy musieli napisać coś sami", rzekł Jack, więc zgodzili się, że on spróbuje napisać o „podróży w przestrzeni", a John Ronald o „podróży w czasie". Wysiłki Tolkiena po kilku obiecujących rozdziałach spełzły na niczym, a rezultat pracowitego Lewisa jest dobrze nam znany: nie tylko napisał "Z milczącej planety", ale również stworzył dodatkowe tomy, które składają się na jedną z najbardziej znanych Trylogii Kosmicznych.

Zawsze zastanawiam się, co by było, gdyby Tolkien miał w sobie więcej determinacji i gdyby te wszystkie niedokończone utwory zaistniały w całości za jego życia. Choć jeśli idzie o "Utraconą drogę" odnoszę wrażenie, że zrobiłby wszystko by została "zapomniana", jak ujął to w liście (nr 105) do Stanleya Unwina z 1946 roku. Jedno jednak jest pewnie: to, co J.R.R.Tolkien nakreślił we fragmentach "Utraconej drogi", pozostaje jednym z najciekawszych spośród jego niedokończonych dzieł.

"Tolkien i Lewis: Addison's Walk, 1931” Miriam Ellis

Źródła:
1. J.R.R.Tolkien, "Utracona Droga i inne pisma", Zysk i S-ka,
2. J.R.R.Tolkien "Listy. Edycja rozszerzona", Zysk i S-ka,
3. Biblia Tysiąclecia, wyd. Pallotinum.

Komentarze

Popularne posty