Tak jak stalówka jest narzędziem w rękach pisarza, tak samo ciało jest narzędziem duszy...
Całkiem niedawno miałam przyjemność przeczytać "Opowieści z niebezpiecznego królestwa", na które składa się kilka historii spod pióra J.R.R.Tolkiena; są one w mniejszym lub większym stopniu powiązane ze światem Śródziemia.
Na zbiór składają się: "Łazikanty", "Kowal z Przylesia Wielkiego", "Przygody Toma Bombadila", "Gospodarz Giles z Ham", czy wreszcie - dla mnie jedno z najbardziej wyjątkowych opowiadań - "Liść, dzieło Niggle'a"; "nie tyle alegoria, ile dzieło mityczne".
"Tak jak stalówka jest narzędziem w rękach pisarza, tak samo ciało jest narzędziem duszy. O ile stalówka może się zepsuć podczas pisania, o tyle sam pisarz nie ulega zniszczeniu. Tak samo ciało podlega śmierci, ale nie dzieje się tak z duszą"
/ ks.M.Stanzione "Oddany duszom czyśćcowym"
J.R.R.Tolkien w swych listach napisał o powstałym w latach 1938-1939r. "Liściu...", że to "częściowo apologia, częściowo wyznanie". Intrygujące wydaje się to, że to właśnie z tym dziełem w myślach obudził się pewnego ranka, by je spisać i przepisać w zaledwie kilka godzin. Znany z czasochłonnego procesu twórczego Tolkien, wydaje się zaskoczony tym, iż "Liść..." po prostu się pojawił; "nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek myślał o tym opowiadaniu, czy je układał...". Jeśli jednak pozna się jego sens i istotę, ma się wrażenie, że to żadne zaskoczenie, ani przypadek, a opowiadanie to wpisuje się w "inspirację nieuświadomioną", która pojawiała się już u Tolkiena nie raz.
"Patrząc teraz na to opowiadanie z pewnej perspektywy, mogę powiedzieć, że oprócz mojej miłości do drzew (początkowo opowiadanie nosiło tytuł The Tree) do jego powstania przyczyniło się moje zaabsorbowanie Władca Pierścieni, przekonanie, że powieść albo zostanie wykończona ze wszystkimi szczegółami, albo wcale, oraz obawa (granicząca z pewnością), że raczej będzie to "wcale". Wybuchła wojna, zaciemniając wszystkie horyzonty. Jednak żadne podobne analizy nie stanowią pełnego wyjaśnienia niczego, nawet opowiadania [...]"
/ list nr 199
W liście z 1954r. Tolkien opisuje swoje opowiadanie słowem "czyśćcowe", a ten kto mniej więcej orientuje się w tym temacie lub choćby czytał opisy tego miejsca spisane przez świętych i święte kościoła począwszy od Katarzyny z Genui, poprzez Katarzynę Emmerich, aż po Marię Simmę, czy Fullę Horak, nie będzie miał wątpliwości, że wpisuje się ono w te wizje w przepiękny, dopełniający sposób.
"Opowiadanie (...) odmalowuje obraz pewnego zapracowanego perfekcjonisty, który jest niustannie rozrywany przez rozmaite rozproszenia. Ma on jednak nadziej na stworzenie wartościowego dzieła sztuki. Ostatecznie dopiero w życiu pozagrobowym odkrywa prawdę o swoim osiągnięciu"
/ H.Ordway "Wiara Tolkiena"
Tom Shippey w "Pisarzu Stulecia" zwraca uwagę na katolicki wydźwięk opowiadania i konkluduje, że "Liść..." zwracając się ku "boskiej komedii", wyrasta z poczucia ziemskiej tragedii: klęski, niepokoju i zawodu. Wypowiedź tę dopełnia córka Tolkiena - Priscilla, na łamach książki "Wiara Tolkiena" Holly Ordway. Według niej "Liść..." został "napisany ze znakomitym wyczuciem pocieszenia duchowego".
Tolkien nie pisał o swojej wierze. Spod jego pióra nigdy nie wyszły teksty, wykłady, czy książki wpisujące się w szeroko pojętą teologię, czy apogoletykę. Lecz "Liść, dzieło Niggle'a" to utwór, który z powodzeniem z tym harmonizuje, przedstawiając wyobrażenie koncepcji tego, czym jest jedno z miejsc, w które dusza ludzka może pójść po śmierci, czyli czyściec; "proces uzdrawiania, niekiedy bolesne, ale zawsze ukierunkowane na niebo". Historia Niggle'a oddaje również "istotę twórczości artystycznej, którą Tolkien zwie >>wtórstwarzaniem<<", a wątki autobiograficzne wydają się ją naturalnie uzupełniać.
"Liść, dzieło Niggle'a jest rodzajem artystycznego proroctwa; zapowiada ukończenie głównego dzieła, względem którego jest jedynie dodatkiem. Swoją funkcję spełnia jednak przepięknie. >>[Niggle] spojrzał na Drzewo, wolno podniósł ręce i rozłożył je szeroko. «Oto dar» - powiedział. Mówił o swej sztuce i o jej dziele, ale użył tego słowa najzupełniej dosłownie<<"
/ H.Ordway "Wiara Tolkiena"
Ten utwór całkowicie wpisuje się w moją wrażliwość i obok "Władcy Pierścieni" jest dla mnie najbardziej wartościowym, co wyszło spod pióra Profesora Tolkiena.








Komentarze
Prześlij komentarz